Blog,  Ilczuk hejtuje

Trzy książki, których NIE przeczytam w 2019 roku

1. Pięćdziesiąt twarzy Greya E. L. James

Choćbym miał czekać w najdłuższej kolejce na świecie, z rozładowanym telefonem, a na stoliku w poczekali leżeć będzie jedynie ta książka, to i tak się nie złamię. W imię zasad. Nie chcę przykładać ręki, oka, czy czegokolwiek innego do dalszej popularyzacji tego gniota. Wiem, Grażyny i tak będą kupować, a ja użalać się nad swoim losem, pytając dlaczego ja tego nie napisałem? Ale po co dodawać sobie cierpienia?

– Chodź, chcę ci pokazać mój pokój zabaw.

Szczęka mi opadła. (…) Jasna cholera, to brzmi tak… gorąco. Ale dlaczego pokój zabaw? Jestem zmieszana.

– Chcesz pograć na swoim Xboxie?- Zaczyna się głośno śmiać.

– Nie, Anastasio, nie na Xboxie, nie na Playstation. Chodź.- Wstaje i wyciąga do mnie rękę.*

2. 365 dni Blanki Lipińskiej

Czy może być coś gorszego od pseudoprozy dla niewyżytych Grażyn? Okazuje się, że tak. To polska kopia pseudoprozy dla niewyżytych Grażyn. Ojciec Chrzestny i Pięćdziesiąt twarzy Greya w jednym (okładkowy opis książki) czyli 365 dni Blanki Lipińskiej. Mario Puzo obraca się w grobie tak szybko, że już prawdopodobnie znajduje się blisko jądra Ziemi. Mamy tutaj do czynienia ze sztuką tak wysoką, że boję się podejmowania próby jej zrozumienia. Rok 2019 faktycznie ma 365 dni, ale chyba nie znajdę ani jednego, żeby zapoznać się z dziełem Blanki.

Większość wiadomości dotyczyła interesów, ale wśród nich znalazłem także SMS od Anny: „Jestem mokra, potrzebuję kary”. Mój penis poruszył się w spodniach, a ja z westchnieniem poprawiłem go i mocno ścisnąłem.*

3. Pięćset dwudziesta ósma książka Remigiusza Mroza, czyli O pisaniu na chłodno

Mroza czytałem i nie było wcale tak źle. Później jednak reklamy jego nowego dzieła (co tydzień innego) zaczęły atakować mnie na każdej stronie internetowej, książki wysypywać się z witryn księgarni, kiosków, poczt, osiedlowych sklepów mięsnych, a ja poczułem strach przed otwarciem własnej lodówki. Pisanie to nie taśma produkcyjna. Jak mam uwierzyć, ze książki tworzone w takim tempie wnoszą coś wartościowego?

Jakiś czas temu dowiedziałem się, że Remigiusz, w swojej najnowszej książce (chociaż pewnie to już nie jest najnowsza) uczy nas, jak pisać. Ja podziękuję.

Pesymista chodzi ze spuszczoną głową i nie widzi, co przed nim. Optymista ją zadziera, więc ostateczny rezultat jest taki sam. A realista patrzy przed siebie. I zawczasu dostrzega przeszkodę, o którą może się potknąć.*

Kończąc tą głęboką myślą, życzę Wam, żebyście w Nowym Roku zawczasu dostrzegli, o co nie warto się potykać. No i wielu dobrych książek, oczywiście.

*wszystkie cytaty są dziełem powyższych autorów

Jestem (ex)prawnikiem i (ex)poetą. Byłem w różnych miejscach, pisałem różne teksty. Będzie o przeszłości i przyszłości, prawdzie i kłamstwie. Jeśli chcesz, to napiszę też coś dla Ciebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook