Blog,  Ilczuk opowiada,  ilczuk pisze

O tym, że pisanie (bloga) jest trudne

Codziennie, gdy budzę się, włączam telefon. Typowy nawyk w XXI wieku. Wchodzę na fejsa. Bezmyślnie przewijam palcem po ekranie. Przelatują mi przed oczami jakieś kursy angielskiego za darmo, wpisy znajomych, którzy boją się maseczek, Szumowski mi czasami lata.

Ale co najgorsze, za każdym razem widzę też tę pustkę na mojej stronie, na blogu i kłuje mnie serce. Tak delikatnie, ale bardzo systematycznie. Jedno małe ukłucie dziennie może wyżłobić dziurkę, a później nawet dziurę. I gdy już nie potrafię wytrzymać kolejnej wbitej szpilki, zaczynam obiecywać. Obiecywać sobie, że napiszę coś i zapełnię tę dziurę, załatam. Zatem na szybko, niedbale piszę, publikuję, czekam. Może ktoś polubi, zainteresuje się, może jeszcze nie jest za późno. Tylko prawda jest taka, że…

Nie jestem lepszy od Mroza

Podobno każdy „artysta” to egocentryk, egoista i narcyz. I jeżeli piszesz, to na pewno myślisz, że twoje teksty są po prostu świetne. Proza? Lekka i porywająca. Poezja? Zwiewna i nieuchwytna. Taki Mróz może ci buty czyścić, a życie jest niesprawiedliwe, bo on zgarnia hajsy, a ty ocierasz łzy zdobywając medal w konkursie poetyckim w Wólce.

Na szczęścia ja już dojrzałem, żeby to powiedzieć:

Nie jestem lepszym pisarzem od Mroza.  Nie jestem nawet lepszym pisarzem od Blanki Lipińskiej. Powiem więcej, jestem o wiele słabszym.

W książce nie liczy się tylko pomysł, dialogi i fabuła. Najważniejsze jest to, żeby wiedzieć jak ją napisać. I dla kogo. A później to zrobić. To nic odkrywczego, ale niewielu potrafi to zrobić.

Mój głos nie brzmi znajomo?

Istotnym warunkiem dobrego pisania jest prawda. Poczytne blogi, powieści, artykuły opierają się przede wszystkim na odpowiednim oddaniu emocji. Jeżeli silisz się na coś, czego dobrze nie czujesz, to długo nie pociągniesz. Wyjdzie co najwyżej przeciętnie. W pisaniu (bloga) istotne jest moim zdaniem bycie sobą. Ja do tej pory popełniałem błąd nadużywając jednego stylu. Wykorzystywałem głównie prześmiewczo-ironiczny ton. A to nie jestem ja, a przynajmniej cały ja. Nie chodzi o to, że udawałem. Po prostu za bardzo się starałem. A w konsekwencji stałem się jednowymiarowy. To nudne. Zarówno dla pisarza, jak i dla czytelnika.

Wiesz, dlaczego blogi o ciuchach i kosmetykach, pisane przez szalone Dżesiki, zazwyczaj szybko zyskują popularność i pozytywny odbiór? Bo są po prostu prawdziwe.

Warto próbować, może kiedyś coś z tego wyjdzie

Ostatnio myślałem o tym, jak bardzo zmieniło się moje życie wraz ze zmianą pracy. Zastanawiałem się, jakby to było, gdybym nadal pracował jako aplikant radcowski. Może miałbym nerwicę, ale nadal motywowałbym się tym, że kiedyś będzie dobrze? A może nagle mój prawniczy talent wystrzeliłby jak z procy, a przede mną otworzyłaby się świetlana przyszłość, w którą wkroczyłbym w miękkim, dopasowanym garniturze? Tak, czy inaczej, równo dwa lata temu postanowiłem inaczej. I wiesz co? Nie żałowałem nawet przez chwilę.

Niemalże dwa lata temu założyłem też tego bloga. Zacząłem pisać dla kogoś. Może i nic wielkiego nie osiągnąłem, ale… warto próbować, może kiedyś coś z tego wyjdzie

 

Jestem (ex)prawnikiem i (ex)poetą. Byłem w różnych miejscach, pisałem różne teksty. Będzie o przeszłości i przyszłości, prawdzie i kłamstwie. Jeśli chcesz, to napiszę też coś dla Ciebie.

11 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook