Blog,  Ilczuk opowiada

Mini poradnik biedaka cz. 2, jak wyszaleć się w sylwestra (i nie tylko) za 11 złotych

W związku z nadchodzącym Nowym Rokiem, pokażę Ci jak wejść w niego najtaniej najlepiej. Aby zrobić to dobrze, nie potrzeba wiele. Musisz jednak zdobyć cenną wiedzę, przejść szkolenie wstępne. Zakładam, że skoro to czytasz, nie wybierasz się na parweniuszowski bankiet ol inklusiw. Jeżeli jednak się mylę, nigdy nie jest za późno, po prostu porzuć swój nowobogacki styl życia w imię wartości wyższych. 

Krok pierwszy – weź ze sobą odliczone monety

Dycha to kwota optymalna, przy niższej możesz zostać dostrzeżony jako pasożyt i stracić przychylność znajomych. Wygrzebujesz więc z różnych kieszeni dziesięć (jedenaście, jeżeli skorzystasz z kroku drugiego) złotych. Im mniejsze nominały, tym lepiej. Nie waż się brać ze sobą karty płatniczej, chyba że nie działa – jako rekwizyt może być przydatna, gdy znajdziesz się ze znajomymi w sklepie, w którym masz pewność, że można płacić tylko gotówką. Wyciągasz kartę i proponujesz pokrycie całego rachunku – niestety, nie tym razem.

Krok drugi – po drodze na imprezę wejdź do sklepu i kup zdrapkę za 1 zł (nieobowiązkowy)

W przypadku, gdy zdecydujesz się na skorzystanie z kroku drugiego, musisz wziąć dodatkową złotówkę. Jest to opcja dla ryzykantów, ponieważ istnieje duża szansa, że stracisz pieniądze. Wyobraź sobie jednak, że trafisz. Wygrywasz 50 złotych i możesz przez całą noc czuć się jak bogacz (wtedy zapomnij o dalszej części poradnika). Jeżeli za bardzo boisz się straty, przejdź od razu do kroku trzeciego.

Krok trzeci – spóźnij się na zabawę

Pod żadnym pozorem nie przychodź przed czasem. Zawsze na początku każdego spotkania podejmowane są strategiczne decyzje dotyczące finansów, czynione pierwsze zrzutki na zaopatrzenie. Pół godziny spóźnienia daje Ci płynne wejście między piątą a szóstą kolejkę wódki, a kasa będzie potrzebna dopiero, gdy skończy się alkohol. To, co wypiłeś do tej pory, masz w gratisie.

Krok czwarty – przy pierwszej zrzutce szastaj pieniędzmi, ale zostaw sobie kilka monet w zanadrzu

Gdy Twój kompan do picia nagle zniknie i usłyszysz krzyk gospodarza (np. coś w rodzaju – „tylko nie z barku dziadków!” albo „dostałem tę whisky na ślub!”) wiedz, że skończył się alkohol. Nadszedł czas rzucania pieniędzy na stół. Ponieważ przyszedłeś później i nawet bardziej wstawieni uczestnicy imprezy patrzą na Ciebie podejrzliwie, musisz sypnąć groszem. Wykładasz prawie całe posiadane pieniądze, jak gdyby nigdy nic (górka drobnych o mniejszych nominałach robi lepsze wrażenie). Zyskujesz szacunek i immunitet. 

Krok piąty – druga zrzutka to niewiadoma, ale Ty jesteś gotowy

Jest cicho. Przed Tobą rozpościera się powojenny krajobraz. Niektórzy śpią bezbronnie, skuleni jak dzieci, inni patrzą błędnym wzrokiem ku niebu. Marzysz, żeby do nich dołączyć, ale przychodzi ostatni niepokonany wojownik. Walczą w Tobie różne siły, jednak ostatecznie podejmujesz rękawicę. Gość nie dba o pieniądze, w końcu jesteś obecnie jego najlepszym przyjacielem. Dla niepoznaki dokładasz się do planowanych zakupów zachowanymi groszami. Rozpoczynacie morderczą podróż w stronę ostatniej ludzkiej osady – stacji benzynowej. 

Krok szósty – już po wszystkim

Budzisz się z ciężką głową, ale przepełnia Cię szczęście. Dzięki poradnikowi świetnie się bawiłeś, a konto w banku pozostało nienaruszone. Teraz pozostaje wrócić do domu, w tym celu udaj się na najbliższy przystanek i skorzystaj z części pierwszej poradnika.

Jestem (ex)prawnikiem i (ex)poetą. Byłem w różnych miejscach, pisałem różne teksty. Będzie o przeszłości i przyszłości, prawdzie i kłamstwie. Jeśli chcesz, to napiszę też coś dla Ciebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook