Blog,  Ilczuk lirycznie

Liryczne środy: dialog pokoleniowy, czyli dlaczego pan Mirek z budowy nie ma depresji

Mirek ma proste i skuteczne patenty na życie. Lubi kawę ciemną jak ziemia, męskie, mocne papierosy. Wieczorami, zmęczony po robocie, daje rybkom pływać. W zasadzie nie ma wielu problemów, czasami żona za bardzo marudzi albo smarkacze za głośno płaczą. Wystarczy, że wyjdzie na balkon i spojrzy w gwiazdy, w nim schabowy i pięćdziesiątka, nad nim miliony galaktyk, ogrom nieodkrytej czerni. 

 

Kiedyś myślałem, że wystarczy stanąć prosto i zadrzeć głowę, żeby zrozumieć kosmos, że można zajrzeć w jego ciemność jak w źrenice. Wtedy zacznie się rozszerzać, aż przykryje dzień, a ja obudzę się zmęczony po drugiej stronie łóżka. Myślałem, że się wspinam, a schodziłem na dno; tylko tam jest tajemnica, którą potrafimy dotknąć. Chcesz wsadzić palec w wieczność i podłubać, wziąć kawałek dla siebie, a przecież nosimy ją w naszych leniwych głowach. Determinuje nas początek i koniec, atmosfera, kilka ścian.

 

Najstarszy syn Mirka pokończył jakieś uniwersytety, a teraz siedzi w domu. Ani roboty nie znalazł, ani się nie ożenił, nawet przybić gwoździa dobrze nie umie. Ogólnie to mały z niego pożytek, bo siedzi i tylko coś pisze. Mirek myślał nawet, że to jakieś listy miłosne, albo, co gorsze, sekta, ale niby tylko poezja. Nawet go to trochę śmieszy, bo nie myślał, że drugiego Mickiewicza spłodzi. Gdyby jeszcze z tego pieniądz był, ale nie. Wiecie, wysyłał swojego Arka nie raz na budowę, ale jakiś taki chuderlawy się zdawał, to coś upuścił, to spieprzył zaprawę, więc trzeba było odpuścić. 

 

To życie moje, które jest na Ziemi, przyjąłem bez świadomości, w krwistej skorupie, rozpaczliwie łapiąc powietrze. Czy ktoś mnie zapytał o zdanie? Czy ktoś przestrzegł, że bajki z księżniczkami zryją mi mózg? Pytasz, dlaczego jestem niespokojny? Bo kiedy klęczę z otwartymi ustami, myślę o tym, co będę oglądał wieczorem. Bo przytłaczają mnie proste czynności. Bo łatwiej mi zrozumieć uniwersalną pragmatykę Habermasa, niż spojrzeć człowiekowi w oczy. Bo szukam wszędzie drugiego dna, a jest tylko jedno, jedno drugie dno, prawda? 

 

A najgorszej, że jego syn jakiś smutny chodzi. Mirek różnych już próbował rzeczy. Wódeczkę przyniósł i po męsku chciał się napić. Plejboja kupił i podsunął pod poduszkę. A przede wszystkim do kościoła wysyłał, żeby z Bogiem porozmawiał.

 

Chcę po prostu położyć się na trawie, poczuć chłód ziemi, zawinąć się w nią i odpocząć. Skoro nie potrafię zrozumieć, pozostaje mi patrzeć tak długo, aż wyschnie spojrzenie, a piasek przesypie się przez czaszkę. Ktoś mnie wtedy zapyta, czy było warto? 

Po prostu bardzo się boję. Boję, że wszystek umrę. Może Pascal miał rację? Wystarczy, że raz w tygodniu otworzę usta, ubrudzę kolano, kolana. Wypowiem zaklęcie. Może każdy z nas ma moc, tylko nie potrafimy z niej korzystać, nie chcemy.

Jestem (ex)prawnikiem i (ex)poetą. Byłem w różnych miejscach, pisałem różne teksty. Będzie o przeszłości i przyszłości, prawdzie i kłamstwie. Jeśli chcesz, to napiszę też coś dla Ciebie.

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook