Blog,  Ilczuk lirycznie,  ilczuk pisze

Dlaczego nie powinieneś chodzić do pracy?

Chodzi o to, że trafiasz codziennie do swojej roboty i przestajesz to nawet zauważać. Stajesz się niewolnikiem swojego dążenia, myślisz o tym co będzie za rok, gdy awansujesz, pięć lat, gdy może zostaniesz kierownikiem, dwadzieścia lat, gdy wreszcie spłacisz kredyt. Codziennie wstajesz o tej samej godzinie, wracasz do domu o tej samej godzinie, jesz kolację o tej samej godzinie. Prowadzisz te same rozmowy. Twoje ścieżki są wydeptane do czarnej ziemi, stawiasz te same kroki przez lata, a pętla staje się coraz ciaśniejsza. Zaczyna się zaciskać; powoli, dlatego nie czujesz bólu. On przychodzi później, gdy nie ma już wyjścia. Gdy nie możesz już jej zdjąć. Odciąć.

Synek, ale tego… co to ma znaczyć. Do roboty chodzę, bo muszę rodzinę wyżywić, a ty mi tu jakieś dyrdymały prawisz. O szóstej pobudka, kawka, dzień w robocie i fajrant. A jak później miło się piwka napić, to nie masz pojęcia. Po co miałbym piwko pić, gdyby roboty nie było? Przecież zapiłbym się i pieniądze wydał. A tak to jest… balans! O, tak to się mówi. Jest balans i jest dobrze. Dawaj, chluśniem bo uśniem!

Ten układ polega na tym, że oddajesz swój czas, myśli, wolność, ambicję, chęci za pieniądze. Pieniędzmi kupujesz sobie czas, myśli, wolność, ambicję i chęci. Wychodzisz na zero. Wychodzisz na zero męcząc się każdego dnia, a przecież możesz wyjść na zero nie robiąc nic. Czy twój układ ma sens?

No a jak ma nie mieć? A inni ludzie to co? Każdy pracuje, bo inaczej to by nic nie było. Dróg by nie było i aut, i nawet pewnie dzieci by nie było. Z tym też się trzeba trochę napracować, hehe.

A zastanawiasz się dlaczego akurat ty? Może droga z góry jest napisana? Spójrz na te panny siedzące pod blokiem. Czy one wybrały świadomie, że chcą chłodzić tyłki na betonie, wlewać w gardła czystą z plastykowego kubka, zaczepnie ciągnąć Sebiksów za ortalion? A rolnik, czy wybiera świadomie zapychanie po polu Ursusem, tanie wino, brud pod paznokciami? Każdy jest wolny, ale nikt z tego nie korzysta.

 Ee, gadanie. Wiesz co synek kurna, muszę ci coś wyjaśnić. To wszystko jest prostsze niż myślisz. Rodzisz się i umierasz. A później idziesz do nieba. Jak byłeś uczciwy i chodziłeś do kościoła, wiadomo. I tyle, rozumiesz? Po co ci wiedzieć więcej niż to?

Jestem (ex)prawnikiem i (ex)poetą. Byłem w różnych miejscach, pisałem różne teksty. Będzie o przeszłości i przyszłości, prawdzie i kłamstwie. Jeśli chcesz, to napiszę też coś dla Ciebie.

3 komentarze

  • Madka roku

    Tak czytam ten wpis, po raz kolejny świetnie napisany, i nic nie mogę poradzić na to, że w mojej głowie pojawiają się myśli: dzięki Bogu za wszystkich tych, którym się chce wstać o 3 nad ranem, by przyjąć dostawę mięsa do sklepu. Za panie, co wycieraja nosy i pomagają zjeść zupkę dzieciakom w przedszkolu. Za panów, co przyjdą i naprawią kran, rury, kuchenkę czy telewizor (i za ich tradycyjne „o, panie, a kto to Panu tak sp..Ił). Oczywiście, cieszę się też, że po tym świecie chodzą filozofowie, poeci, polonistki, blogerzy i instagramowe influencerki. No, może te influencerki budzą mój najmniejszy entuzjazm. Ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że światu bardziej potrzebny jest jeden dobry piekarz lub rolnik niż kilkunastu średniej klasy filozofów. Wniosek? Powinnam nauczyć się piec chleb. Lub prowadzić traktor.

    • Bartek Ilczuk

      Dzięki. Masz rację, też doceniam wszystkich pracowitych ludzi, a szczególnie wykonujących te najtrudniejsze zawody. Oni po prostu robią, a nie dywagują jak my, na blogach, w książkach, nad pierdołami. Ale z drugiej strony musi być właśnie jakiś balans i czasami nawet średniej klasy filozof wniesie jakieś nowe ciekawe myślenie i przyczyni się do rozwoju tego świata, przynajmniej w aspekcie duchowym 🙂 Muszę wpaść do Ciebie i sprawdzić, czy są jakieś nowe opowiadania!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook