Blog,  Ilczuk opowiada

Dlaczego humaniści mają przegrane życie i jeszcze się z tego cieszą?

Koncepcje są różne. Rodzisz się z określonymi predyspozycjami i tyle. A może wykształcenie się konkretnych talentów zależy tylko i wyłącznie od sposobu wychowania i czynników zewnętrznych? Albo jedno i drugie w określonych proporcjach? Ale w sumie to bez różnicy, bo tak się złożyło, że niektórzy zostali humanistami. I już.

Gorsi od najmłodszych lat

W szkole znani z tego, że zamiast po zajęciach spędzać czas ze znajomymi, udają się bezpośrednio na korepetycje z matematyki. Najlepiej codziennie, najlepiej codziennie do nocy. W rezultacie, po wydaniu miliona na samobiczowanie się wzorami, okazuje się, że zadanie na egzaminie różni się jakimś jednym malutkim szczegółem od tysięcy tych, które trenowali, a przed ich oczami ukazuje się coś takiego:

I wychodzi coś takiego:

 

Biedni

Nie tak dawno temu zrobiłem wycieczkę po okolicznych targach pracy. Ponieważ wtedy byłem jeszcze na etapie pomiędzy „na pewno nie chcę”, a „nie wiem co chcę”, wydało mi się to odpowiednim pomysłem. Młody, wykształcony, chętny do pracy. Czego chcieć więcej? Jak się okazało – na przykład znajomości javy, angular, node.js, ui/ux i jeszcze kilka rzeczy, których skróty są prawdopodobnie cięższe do złamania niż szyfr Enigmy. No i co ja miałem począć? Podchodzić do stoisk mówiąc „dzień dobry, bo ja ten… tego, chodzę na warsztaty poetyckie i nawet wygrałem kilka konkursów, a poza tym to… przeczytałem wszystkie lektury w szkole i Krzyżacy rządzą!”.

Przykre, ale prawdziwe, humaniści na wstępnie są biedniejsi i na niższym stopniu drabiny społecznej. Jeżeli też masz ten problem, zajrzyj do moich poradników biedaka, a przetrwasz, przynajmniej z dnia na dzień 😉

Myślą o wszystkim i niczym

Tylko by jakieś filozoficzne przemyśliwania mieli, ale nic z tego nie wynika. Bo kiedyś to było! Tacy filozofowie – szanowani ludzie. A teraz? A po co to komu? Tylko zaszkodzić sobie można, gdy się myśli zbyt dużo. No i w sumie kasy to też z tego nie ma. Najwyżej depresja.

W całym swoim nieszczęściu – szczęśliwi

Ale co by nie było, pomyśl. Czy wolisz klepać biedę, jednocześnie będąc szczęśliwym czytelnikiem i wolnym myślicielem, czy też zbijać kokosy, ale nie golić wąsa i mówić włanczam?

Jestem (ex)prawnikiem i (ex)poetą. Byłem w różnych miejscach, pisałem różne teksty. Będzie o przeszłości i przyszłości, prawdzie i kłamstwie. Jeśli chcesz, to napiszę też coś dla Ciebie.

4 komentarze

  • Madka roku

    Nie znam ani jednego programisty, co mówi włanczam. Za to jedną doktorkę prawa, co by się dała pokroić za formę wziąść 😉
    No fakt, humanisci mają gorzej na rynku pracy. Trza się z tym pogodzić. Albo przekwalifikować. Ponoć to możliwe. Moja głowa odmówiła współpracy z programami do nauki kodowania. Ale za to wąsa nie golę. A przynajmniej się do tego nie przyznam 😉

    • Bartek Ilczuk

      Tak, to tylko stereotypowe głupotki, tak naprawdę ludzie nie dzielą się przecież na humanistów i programistów 😉 A wiesz, że też znam taką jedną po prawie, może to ta sama!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook