Blog,  Ilczuk hejtuje,  Ilczuk komentuje

Pięć słów, które nie uczynią Cię mądrzejszym

Znacie to uczucie zakłopotania, gdy wasz rozmówca wynajduje słowa z najgłębszych czeluści swojej świadomości i wypluwa je z podekscytowaniem w najmniej odpowiednich momentach? Jakbyście wcisnęli skarbonkę drobnych do zaciętego automatu ze słodyczami, a on po chwili zaczął wyrzucać całą swoją zawartość, dodając jeszcze artykuły, których nie widać za szybą: snickers, bounty, snickers, orzeszki, tort banoffee z kremem kajmakowym, grzesiek, kitkat, tarta rustykalna.

Chcę przedstawić listę najważniejszych przykładów, kilku moich słodkich ulubieńców.

1. Bynajmniej

Bynajmniej jest trochę jak pączek z jabłkiem. Wygląda niby całkiem spoko, ale jak ugryziesz to w sumie taki średni, a tak naprawdę to nawet nie pączek. Ostatnio zauważyłem, że bynajmniej jest asem w rękawie wszystkich, którym zależy na szybkim dorobieniu sobie doktora przed nazwiskiem. Niestety, jak już wspomniałem, okazuje się być jednocześnie pułapką, o której nie wie dorabiający. Bynajmniej nigdy nie stanie się przynajmniej. Dlatego pamiętaj, że mówiąc „wypij bynajmniej jedną kolejkę” nie przypadniesz do gustu nowo poznanemu koledze po polonistyce.

2. Aczkolwiek

Gdy słyszę to słowo, wyobrażam sobie studentkę trzeciego roku psychologii. Dajmy jej na imię Basia. Basia przez trzy lata studiów zdążyła poczuć się studentką przez wielkie s i psychologiem przez średnie p. Teraz, w trakcie każdej rozmowy, musi dobitnie zaznaczać, że jest osobą elokwentną, a budowane przez nią zdania reprezentują wyższą wartość. Czyż nie prostacko brzmiałoby: „przyjdę dzisiaj na imprezę, ale nie zostanę długo”?

3. Tudzież

Kolejne słowo-pułapka. Możesz przypadkowo doprowadzić do skandalu obyczajowego mówiąc, że chciałbyś mieć żonę tudzież dziewczynę, a informacja, że zjesz dzisiaj pizzę tudzież burgera oznacza po prostu, że jesteś opasłym świniakiem 😉

4. Event

Event, target, call, fakap i inne słowa należące do prężnie rozwijającej się korpo mowy. Wiem, że masz kilkuset zagranicznych znajomych, same dedlajny i zaplanowane szesnaście calli po brunchu, ale postaraj się zapomnieć o tym po przekroczeniu bram Mordoru. A już za haniebne uważam wprowadzanie angielskich wtrętów przez dziennikarzy poważnych polskich serwisów informacyjnych. Ktoś może zauważyć, że jedna z kategorii moich wpisów to Ilczuk hejtuje. Zgadza się, po prostu tak hejtuję hejtowanie, że nadanie takiej nazwy jest najwyższą formą nienawiści.

5. Primo

Primo, de facto, sensu stricto; nie mówię nie, ale w umiarze. Powszechnie wiadomo, że łacina służy często do podbicia waloru wypowiedzi – zauważalne przede wszystkim wśród absolwentów prawa (sic!). W naszym przypadku popularne są nawet długie, łacińskie paremie, których prezentacja na sali sądowej kończy się najczęściej uśpieniem sędziego i wypiekami strony przeciwnej. Też kiedyś marzyłem o swoich łacińskich tyradach, ale proponowałbym odpuścić, i tak nie zostaniesz drugim Modestynem.

Jestem (ex)prawnikiem i (ex)poetą. Byłem w różnych miejscach, pisałem różne teksty. Będzie o przeszłości i przyszłości, prawdzie i kłamstwie. Jeśli chcesz, to napiszę też coś dla Ciebie.

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook